Zależnie od nastroju.

Just another WordPress.com weblog

Homofobia urojona (autorstwa Roberta Kamińskiego) Marzec 8, 2010

Filed under: Przemyślenia,Życie — symek @ 10:02 pm
Słowo homofobia ostatnio jest bardzo modne. Środowiska feministyczne, lewicowe i gejowskie powtarzają je jak mantrę. Tymczasem media i prasa stają się coraz bardziej jednostronnie nie dostrzegając, że geje i lesbijki już dawno osiągnęli to, o co walczyli od lat 70-tych.

Podczas zeszłorocznej ceremonii rozdania oscarów nie obyło się bez dużej niespodzianki. Faworyzowany i genialny Mikey Rurke, który zagrał główną rolę w filmie “ZAPAŚNIK” niespodziewanie przegrał oscara z Sean’em Pean’em. Gdyby statuetki przyznawali telewidzowie internauci, widzowie wychodzący z kina filmowy “obywatel Milk” musiałby obejść się ze smakiem. Jednak nagrody przyznaje elita Hollywood, która kieruje się polityczną poprawnością. W USA na czasie jest debata o przyznaniu gejom prawa do “małżeństwa” w rozumieniu prawnym i spadkowym.

Amerykańskie gwiazdy postanowiły pomóc ich sprawie głosując na dużo słabszą kreację Pean’a. To “pomaganie” gejom przybiera coraz bardziej karykaturalne formy. Dziennikarz lub osoba publiczna, która powie, że geje nie powinni mieć prawa do małżeństwa jest przez większość mediów wyśmiana. Odzywają się głosy, które dobrze znamy z naszych mediów: kler, ciemnogród, zacofanie, średniowiecze no i oczywiście słowo klucz - HOMOFOBIA.

Ruchy gejowskie powstały w latach 70-tych, kiedy homoseksualiści byli naprawdę dyskryminowani. Często zwalniano ich z pracy, wyszydzano, nie pozwalano pracować, a pobicia, a nawet morderstwa były na porządku dziennym. Nic dziwnego więc, że geje chcieli walczyć o swoje prawa. Harvey Milk był pierwszym jawnym gejem, który zdobył urząd publiczny (rada San Francisco). To właśnie o tym człowieku opowiada “Obywatel Milk”. Został on zamordowany kilka lat później, przez co stał się męczennikiem w swoim środowisku.

Gdyby dzisiejsi homoseksualiści mieli na sztandarach to samo co Milk pewno większość ludzi podpisałaby się pod tym obiema rękami. Osiągnęli wszystkie postulaty, mogą pracować, uczyć się, być politykami, kierowcami autobusów czy tancerzami; nikt nie bije ich na ulicy, nie można ich zwolnić z tego powodu. Mogą też prowadzić takie życie seksualne jakie uznają za stosowne. Nikogo nie powinno – i nie interesuje – sypialnia geja czy lesbijki. Ich protest w USA i Europie zachodniej okazał się udany. Jednak to nie wystarczyło. Zaczęli się oni domagać, aby traktować ich lepiej niż heteroseksualistów, tak jakby w zamian za lata dyskryminacji.

Żadne władze miasta w krajach zachodnich nie pozwoliłyby na przemarsz kobiet i mężczyzn w samej bieliźnie (albo nawet bez), gdzie wszyscy by się całowali i dotykali w okolicach narządów rozrodczych. Nikt by na to nie pozwolił ani w Londynie, ani w Berlinie, ani w Waszyngtonie. Ale gdy taką paradę organizują geje zezwolenie wydaje się im ochoczo. Stosuje się prostą zasadę jak ktoś ma coś przeciwko to jest homofobem. Argumenty o dzieciach na ulicy nikt nie chce słuchać. Gdybym chciał w gimnazjach zorganizować wykład ma temat seksu analnego z kobietą, nikt by mi na to nie pozwolił. A jednak w Warszawie słynne były lekcje na temat “jak unikać kontaktów z kałem podczas seksu homoseksualnego” (stowarzyszenie lambda w jednej z warszawskich szkół).

Doszło do tego, że to kobieta i mężczyzna muszą udowadniać, że to ich związek jest naturalny, wskazuje na to nie tylko natura, ale także fizjologia i anatomia człowieka. Dowiadujemy się, że związek mężczyzny i mężczyzny to jest dokładnie to samo co związek heteroseksualnych ludzi. Geje posunęli się nawet do tego żeby zaatakować najbardziej czuły punkt: małżeństwo – bo “my też chcemy”.

Ważne jest, jakie są fakty obiektywne. Zapomnieliśmy już, że coś może być obiektywnego; to zależy każde ma swoje zdanie. Małżeństwo wiąże się z płodnością dzieckiem i rodziną, relacją dziecko – matka, dziecko – ojciec to bardzo istotne elementy jego wychowania. Matka kobieta jest nie do zastąpienia przez mężczyznę. Małżeństwo służy rodzinie rozwija ją chroni. Tak było od pokoleń. Łatka homofoba, która będzie przyklejona mojej osobie świadczy tylko o tym, że mam rację. Ludzie, obudźcie się i walczcie (publicystyką oczywiście) o świat, w którym jest miejsce dla każdego, ale gdzie rodzina i małżeństwo pozostają sobą. Jeżeli nie będziemy się odzywać wówczas pewnego dnia obudzimy się w świecie, gdzie nie ma homofobii, ksenofobii rasizmu. Będzie tylko heterofobia.

———————————————–

Źródło: http://interia360.pl/artykul/homofobia-urojona,30951. Pozwoliłem sobie zacytować, bo z treścią się po części zgadzam, a nie wiem ile artykuł pożyje na stronie Interii.

 

One Response to “Homofobia urojona (autorstwa Roberta Kamińskiego)”

  1. No. Myślałem, że już wszystkich dziennikarzyków porąbało. Oglądam te wiadomości, czytam gazety i oczom i uszom nie wierzę.

    Sam jestem otwarty na sprawy par homoseksualnych – niech się chajtają, niech sobie oddają wątroby, spadki i co tam chcą. Mogą wszystko (to co normalni ludzie) poza przekonywaniem innych (głównie dzieci), że są normalni. Bo kurwa nie są i ci z nich, którzy tego nie rozumieją nadają się już do leczenia. Czy np. dzieci z downem biegają po ulicach i przekonują, że tak powinien wyglądać świat? Odwiedzają podstawówki i chwalą się jacy to są fajni? NIE. Więc kompletnie nie toleruję żadnej adopcji, żadnych dzieci i żadnego ewangelizowania po szkołach. Zresztą – dla mnie homoseksualista próbujący przekonać dzieci do swojego stylu życia, to jak pedofil, który próbuje przekonać dziecko żeby mu wsadziło rękę w spodnie.

    Tak więc pierwsza sprawa to to, że niektórych homoseksualistów należy leczyć, albo odseparować od społeczeństwa. Nie mówię, że wszystkich, bo wiadomo, że ci głośni to zawsze jakieś <5% społeczności. Reszta siedzi cicho i takich toleruję.

    Druga sprawa, to właśnie ta pseudo homofobia. Pozwala się na tak dużo środowiskom homoseksualistów, bo zawsze znajdzie się ktoś kto boi się podpaść "opinii publicznej". Przy czym doszło już do tego, że sam nie jestem pewien co owa "opinia publiczna" uważa. Dziennikarze są już tak "obiektywni" w strachu przed… podpadnięciem "opinii publicznej", że rzadko kiedy krytycznie relacjonują różnego rodzaju przekręty homoseksualistów, jak choćby te lekcje w szkołach. Tak więc, osoby reprezentujące "opinię publiczną" same się jej boją – średnio to wygląda. Sami sobie odbieramy wolność słowa.

    BTW. Takie cytowanie chyba nie za bardzo jest dozwolone :P


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.