Zależnie od nastroju.

Just another WordPress.com weblog

Laptop z Allegro – part 2 kwiecień 24, 2009

Zaszufladkowany do: Przemyślenia, This world sucks., Życie — symek @ 4:06 pm

No i cóż, odwiedziłem policję przed chwilą. Dostałem się jedynie na portiernię. Pani za biurkiem powiedziałem, jak się nazywam, jaki mam problem. Czyli że chciałbym tylko, żeby sprawdzili u policji Szwedzkiej, czy Karl rzeczywiście poinformował ponad miesiąc temu policję szwedzką o zaginięciu laptopa. Bo nie wiem, komu mam wierzyć.

Pani recepcjonistka zadzwoniła do dyżurnego i dowiedziała się, że jedyne co mogę zrobić, to przynieść laptopa do nich, powiedzieć, o co chodzi. Oni zaś wysłuchają, zabiorą MacBooka, zabezpieczą i zaczną sprawdzać, czy rzeczywiście jest kradziony. Jeśli nie jest, to po prostu mi go oddadzą do używania. Jeśli jest, to pewnie więcej go nie zobaczę.

Niby OK, bo nie mogą mi uwierzyć na słowo. Ale z drugiej strony zgaduję, że po oddaniu laptopa okaże się, że rzeczywiście jest kradziony. Laptop wróci do Karla, a w Polsce zacznie się sprawa odzyskiwania mojej kasy. Sprawa potrwa parę miesięcy, a w końcu skończy się umorzeniem…

Czasem nie lubię swojej własnej uczciwości.

 

33 Responses to “Laptop z Allegro – part 2”

  1. Roberto Says:

    a Karl ci nie może podesłać jakiegoś skana zgłoszenia o kradzieży?
    jasne, coś takiego łatwo jest w sumie podrobić (szczególnie jak się coś takiego ma wysłać polakowi, który szwedzkiego nie rozumie) ale zawsze to jakieś coś.

    szkoda macbooka dla policji ;)

  2. Reinmar Says:

    Heh… Ja mam podobnie ;) Ostatnio oddałem 600zł nadpłaty – a przyznałem się sam, bez przymusu.
    Na Twoim miejscu bym nie niósł tego laptopa na policję. Niech się Karl wykaże. Poczekaj i oceń sytuację. No chyba, że to pod paragraf podchodzi…

    • Mleczarz Says:

      Chyba nie podchodzi pod paragraf, bo Symek nie ma dowodów na to, że ten laptop nie należał do sprzedawcy. Ma jedynie mocne przypuszczenie (równie dobrze Karl mógłby okazać się nieuczciwym człowiekiem żerującym na tym, że człowiek, który kupił od niego laptopa nie skasował danych przed sprzedaniem go komuś innemu).

      Ja bym na policję nie szedł nawet. Szkoda czekać w kolejce. Najwygodniej napisać do nich pismo i wysłać pocztą (poleconym oczywiście). A w nim opisać sytuację, podać numery seryjne i oświadczyć, że jest się gotowym do zwrócenia laptopa, gdy znajdzie się właściciel. Nie odda się w ten sposób laptopa policji, a trudno się przyczepić, że się chce go zawłaszczyć.

      • daroc Says:

        To chyba nie jest takie proste… Znam przypadki, gdy ktoś chciał na policji oddać fałszywy banknot, który ktoś mu po prostu wydał w sklepie. Miał później niemałe problemy, żeby się wytłumaczyć, skąd ten banknot dostał (bo przecież na pewno sobie sam wydrukował). Później żałował, że tego banknotu po prostu nie zniszczył. Niestety, tak sprawa wygląda.

  3. mariusz Says:

    W pierwszej części wystraszyło mnie to jak szybko złamałeś hasła i zabezpieczenia. Co do Policji to nadal (moim zdaniem) procedury PRl zabijają wszystko. Przecież numer identyfikacyjny, czy seryjny albo numer producenta czy inny szczegół namierzenia powinien być podany przez Karla – a może się mylę. A teraz masz wybór, olać sprawę i nic nie robić, albo stracić i kasę i mac-a, czyli twój wybór :)

  4. symek Says:

    @Mariusz:
    Nie musiałem łamać żadnych zabezpieczeń. No, chyba że zabezpieczeniem nazwiesz gwiazdki w Firefoxie. Co do numeru seryjnego – tak właśnie było. Ja spytałem Karla czy nie zginął mu ostatnio jakiś komputer, a Karl odpisał, że MacBook White, takie bebechy, taki numer seryjny.

    @Mleczarz:
    W sumie niezły pomysł z listem. Przemyślę to.

  5. Roberto Says:

    no dobra, ale Karl, tak jak Mleczarz powiedział, może być nieuczciwym sprzedającym -
    najpierw komuś sprzedał (nie kasując danych), a potem ten ktoś sprzedał tobie (też nie kasując danych).
    Teraz ty się odzywasz do Karla, bo masz podejrzenia o kradzieży, a ten wie przecież, że sprzedał kompa i zapomniał wywalić swoje rzeczy z niego i postanawia to wykorzystać wmawiając ci, że komputer został ukradziony.
    oczywiście jest to mocno przekombinowana historia, ale zawsze taka opcja istnieje ;)

  6. symek Says:

    No dobra, a jak sądzisz, dlaczego najpierw poprosiłem o kontakt ze szwedzką policją? Właśnie dlatego, że nie wiem, czy mogę wierzyć Karlowi.

  7. Roberto Says:

    bo jesteś uczciwy ale nieufny? ;)

  8. symek Says:

    A myślisz, że jeszcze komuś jestem w stanie uwierzyć na słowo?

  9. maciek Says:

    zawsze możesz jeszcze próbować dzwonic to tych co Ci sprzedali, porozmawiać, nagrywając rozmowę, może się przypadkiem do czegoś przyznają ;)

  10. symek Says:

    Wiesz co… Takie zabawy wolę zostawić policji.

  11. Molczyk Says:

    A tak, jak na moje oko, to w Szwecji zarabia się wystarczająco, żeby w krótkim czasie kupić sobie nowego Mac’a….

  12. symek Says:

    Oczywiście że tak. Karl już mi mówił, że ma kolejnego MacBooka. Problem nie leży w tym, że mi szkoda biednego Karla, tylko w tym, że staram się być uczciwy…

  13. Razi Says:

    sorry Symek, ale po głębszym zastanowieniu – z jednej strony miło, że jesteś uczciwy, większość osob zapewne zrobiła by formata i do sprawy nie wracała – z drugiej jednak strony, kupując lapka po tak atrakcyjnej cenie musiałeś mieć przeczucie, że to jakiś przekręt, ale chciwość zwyciężyła co?;P

  14. symek Says:

    @Razi:
    Bardzo, kurwa, śmieszne.

  15. Razi Says:

    cóż, mnie to wcale nie śmieszy – kupiłeś laptopa za niemalże połowę normalnej ceny i z tego co widzę nie podpisałeś żadnej umowy, nie dostałeś też żadnej dokumentacji – dałeś się zrobić na własne życzenie bo to mi śmierdzi przekrętem na kilometr. Bez powodu się nie schodzi z ceny o ponad tysiąc. Teraz będziesz miał problemy z odzyskaniem pieniędzy bo niestety skoro Karl wie już, że masz jego laptopa i nie posiadasz do niego dokumentacji (a zakładam, że on ma wszystko) to w świetle prawa można Cie traktować jako złodzieja. Sprawa sądowa natomiast trochę potrwa zakładając, że babka która Ci to sprzedała w ogóle będzie uchwytna. I na koniec coś może i nieśmiesznego ale ważnego – nauczka i doświadczenie zdobyte na tym incydencie są bezcenne i jestem pewien, że to co utraciłeś teraz kiedyś Ci się zwróci, jak Cię ktoś będzie chciał wrobić w coś podobnego, ale już na o wiele większą kwotę.

  16. Mleczarz Says:

    @Razi “Teraz będziesz miał problemy z odzyskaniem pieniędzy bo niestety skoro Karl wie już, że masz jego laptopa i nie posiadasz do niego dokumentacji (a zakładam, że on ma wszystko) to w świetle prawa można Cie traktować jako złodzieja.”
    Stop. Wedle jakiego prawa? Wg naszego prawa trzeba pokazać dowody na 3 rzeczy: 1. swoją szkodę, 2. czyjeś działanie, 3. związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy czyimś działaniem, a swoją szkodą.
    IMO takie coś da się zrobić w przypadku kolegi Karla, ale nikt nie udowodni, że działanie Symka pozbawiło Karla laptopa. Bo nie jest to prawdą.
    Poza tym – dopóki nie zabierze się Symkowi laptopa, to niczego nie stracił. Ciągle ma okazyjnie kupionego laptopa. Może go przecież używać, a o to mu przecież chodziło.
    Co oznacza, że Symek ciągle jest na plusie (Skoro kupił laptopa za tę kwotę, to wolał mieć laptopa niż te pieniądze).

    • Krzysiek Says:

      @Mleczarz. Karl ma papiery na laptopa a Symek ma tego laptopa. Nie jest “szczęśliwym znalazcą” tylko niestety paserem, a to po prostu jest karane. Współczuje Piotrkowi sytuacji, bo się wkopał w straszne gówno, przy czym Razi tez ma sporo racji. Niewiarygodnie tani iBook, bez dokumentów – prawdopodobieństwo, że wszystko jest legalnie spada drastycznie.
      Piotrek, jeśli nie będzie Ci przeszkadzać, że pracujesz na kradzionym sprzęcie – mail do Karla “I’m sorry, goodbye” format i zapominamy o sprawie. Jeśli nie – oddajemy sprzęt policji.

  17. Krzysiek Says:

    Paserstwo nieumyślne
    Odróżnia je od umyślnego, wiedza sprawcy o pochodzeniu rzeczy.
    W przypadku paserstwa nieumyślnego sprawca nie wie, że rzecz została uzyskana za pomocą czynu zabronionego, ale na podstawie towarzyszących okoliczności powinien
    i może przypuszczać, że została uzyskana w ten sposób.
    Paser nieumyślny podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Jeśli rzecz będącą przedmiotem paserstwa nieumyślnego ma znaczną wartość, wówczas kara może być bardziej surowa, bo kodeks przewiduje w tym przypadku karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

    Takie są fakty, dlatego proponowałbym nie rozpowiadać o tej sytuacji. Zrobić format, kupić jakieś pudełko oraz instrukcje do ibooka i zapomnieć o sprawie.

  18. Razi Says:

    Mleczarz – wszystko zależy od wykładni prawa w tym momencie. Z jednej strony Symek kupił lapka nie mając pojęcia o tym, że jest kradziony – co czyni z niego osobę niewinną. Z drugiej jednak strony aby być “czystym” trzeba dołożyć wszelkich starań w celu upewnienia się, że wchodzi się w posiadanie legalnie. A tak nie ma między kobietą a Symkiem żadnej umowy, żadnego rachunku, kolega ma więc laptopa bez dokumentacji, którą zapewne posiada sam Karl. Więc nie widzę przeszkód w tym aby Karl zażądał zwrócenia mu przedmiotu, na który ma dowód kupna. Tym bardziej, że Symek nie ma przecież nawet dowodu na to, że kupił go od kogoś. Plus to co napisał Krzysiek.

  19. symek Says:

    Chyba słabo czytałeś ten i poprzedni wpis. Cały mój problem zaczyna się od tego, że moralnie nie potrafię “zrobić formatu, kupić jakiegoś pudełka oraz instrukcji do ibooka i zapomnieć o sprawie.”

    A więc czeka mnie policja. Nie, nie mam innego wyjścia.

    PS iBooków oficjalnie nie ma od 2006 roku. ;)

  20. symek Says:

    To wyżej to do Krzyśka.

    @Razi:
    Mam chociażby to, że transakcji z panią Renatką dokonywałem w obecności świadka, który widział moment przekazania MB, widział jak daję jej pieniądze, widział, jak je policzyła i podziękowała. Więc tak źle nie jest. Aha, a umowa jest – kupiony przez Allegro, nawiązana umowa prawnie wiążąca. Coś tam na nią mam.

  21. Razi Says:

    Art. 169. § 1. Jeżeli osoba nie uprawniona do rozporządzania rzeczą ruchomą zbywa rzecz i wydaje ją nabywcy, nabywca uzyskuje własność z chwilą objęcia rzeczy w posiadanie, chyba że działa w złej wierze.

    § 2. Jednakże gdy rzecz zgubiona, skradziona lub w inny sposób utracona przez właściciela zostaje zbyta przed upływem lat trzech od chwili jej zgubienia, skradzenia lub utraty, nabywca może
    uzyskać własność dopiero z upływem powyższego trzyletniego terminu. Ograniczenie to nie dotyczy pieniędzy i dokumentów na okaziciela ani rzeczy nabytych na urzędowej licytacji publicznej
    lub w toku postępowania egzekucyjnego.

    Symek nie jest zatem właścicielem laptopa

    • Razi Says:

      jak powyżej, nie nabyłeś praw własności bo osoba, która Ci lapka sprzedała nie była jego właścicielem. Sądzić się zatem możesz z panią Renatą, ale lapka na rządanie Karla bedziesz musiał raczej oddać. Jeśli wystosuje takowe żądanie.

      • symek Says:

        Karl jest wyluzowanym człowiekiem i powiedział, że rozumie i zaczeka, aż odzyskam swoją kasę. Zobaczymy.

      • Mleczarz Says:

        OK. Tylko w takim razie Symek potrzebowałby dowodów na to, że Karl jest właścicielem. I jest problem. IMO problem, który powinien być rozwiązany przez Karla, bo to on te dowody ma i on skorzystałby na tym najbardziej.

  22. Razi Says:

    no i zdrowa postawa. Może to tak nie wyglądało z wypowiedzi – ale trzymam za Ciebie kciuki:)

  23. Kornal. Says:

    ja Ci powiem Symek tak. gdybyś był nieświadomy tego, że laptop jest kradziony i upewnił się, że tak naprawdę jest (czyli dokonał wszelkich starań), czyli jednym słowem zostawił tą sprawę w tym punkcie:

    “Poprosiłem jeszcze o numer seryjny. Dostałem, po czym zacząłem przeszukiwać bazy kradzionego sprzętu. Googlałem, szukałem, nic złego na jego temat nie znalazłem. Fajnie.”

    …to według polskiego kodeksu cywilnego mógłbyś nabyć jego własność po upływie trzech lat. (art.174 k.c.). A więc trzeba było siedzieć cicho, walnąć format i po trzech latach byłbyś właścicielem owego Mac Book’a.

    …a Karl zgodnie z przypuszczeniami ma już nowego lapka i o tym już dawno zapomniał.

    konkluzja tylko jedna: i weź tu kurwa bądź uczciwy ;)

    P.S Osobiście po sprawdzeniu w rejestrach i braku informacji o nielegalnym pochodzeniu tego MB, to zrobiłbym format wcześniej zmieniając dla jaj wszystkie hasła Karla, będąc przekonanym, że po prostu nie dopilnował swojego interesu zbywając tą rzecz ;) i tyle. ;D

  24. Razi Says:

    kamil, przeczytaj to co napisałem powyżej. Akurat art. 174 tu nie pasuje bo zasiedzieć przedmiot ruchomy można tylko działając w dobrej wierze czyli Symek musiałby być przekonany, że laptop nie jest kradziony, a tak nie jest a wiec dobrą wiarę można wykluczyć.

    • Kornal. Says:

      oczywiście. dlatego też napisałem, że byłoby to słuszne w tym momencie, kiedy Symek sprawdził rejestry rzeczy kradzionych, czyli dokonał wszelkich starań, aby ustalić legalność pochodzenia tej rzeczy ;)

      nie można domniemywać tego, że MB był kradziony tylko dlatego, że poprzedni właściciel nie wyczyścił dysku twardego i pozostawił na nim swoje dane osobiste.


Leave a Reply