Ludzie są fałszywi. Nie wszyscy, nie zawsze, ale zazwyczaj są fałszywi. Naprawdę rzadko można spotkać osobę naprawdę szczerą. Czasem to dobrze – nie chcesz przecież, żeby ktoś Ci powtarzał, jaki jesteś gruby albo jak bardzo wkurza go Twój chłopak.
Ale czasem takie udawanie prowadzi do komicznych i, co tu nie mówić, żałosnych sytuacji. Znacie to? Spotykacie gdzieś człowieka, z którym kiedyś się poznaliście, ale nie rozmawialiście dłużej niż minutę i w sumie to nie macie ani ochoty, ani tematów do rozmowy. No, ale cóż, Wasze spojrzenia się przecięły, więc trzeba się uśmiechnąć, podejść, wyciągnąć słuchawki z uszu i przegadać chociaż te dwa przystanki które Ci zostały do domu. Oby tylko on nie wysiadał na tym samym… Gadając o pierdołach gorączkowo przypominasz sobie, gdzie on mieszka? Cholera, chyba jednak będzie wysiadał tam, gdzie ja. Wiem, powiem mu, że jadę do kumpeli i wysiadam parę przystanków dalej. Wiem, będę w domu parę minut później, ale nie wytrzymam dłużej towarzystwa tego głupka…
Żałosne, prawda? A przecież nie musi tak być. Dlaczego nie możesz się uśmiechnąć, ale pozostać na swoim miejscu ze swoimi słuchawkami w uszach? Pomyśl przez chwilę, czy on nie myśli o Tobie dokładnie tego samego co Ty o nim?
Przewińcie sobie poniższy film do czasu 7:28 i obejrzyjcie tylko tę jedną scenę do 8:41.
- Miło cię było spotkać.
- Trzymaj się.
- Do zobaczenia w klubie.
- Na razie.
Kurwa mać. Odrobina szczerości, a ta rozmowa wyglądałaby tak:
- Że też musiałem cię zauważyć.
- Prawda.
- Dlaczego musimy udawać, że się lubimy?
- Nie mam nic do ciebie, ale też nie mam cię za co lubić.
- Dopadła nas społeczna paranoja.
- Bez chwil kłopotliwego milczenia.
- Na razie. Ale kiedyś może nam zabraknąć szczęścia.
- To co, znikamy panie Houdini?
- Zaczynamy.
- Pójdę po drinka do baru…
- Znajomi czekają…
- Na razie.
- Otóż to.
- Następnym razem udawaj, że mnie nie widzisz.
- Ja też będę udawał.
- Do zobaczenia.
- Oby nie.
- Strzeż się.
- Zdechnij.
- Zdechnij.
- Dupek.
- Dupek.
Czemu nie tak?
Dzisiaj spotkałem dziewczynę, której prawie od poznania nie lubiłem. Ona też za mną nie przepada. Nie, to nie moja eks, nieważne. W każdym razie sytuacja wygląda tak: Idę na przystanek pod domem. Mijam kiosk, do którego zmierza ona. Widzę ją, patrzę na nią i się zastanawiam, co dalej. Ona albo mnie nie zauważyła, albo dobrze udawała, że mnie nie widzi. Szła do kiosku, minęliśmy się. Na przystanku sprawdzam godzinę i widzę, że C miał być minutę temu. Ciekawe, czy już pojechał. Widzę, że Ola odchodzi od kiosku i idzie w moją stronę, acz ma zamiar mnie minąć. A, co mi tam, była tu przed chwilą, może się przydać.
- Cześć Ola, nie wiesz może, czy C już jechał?
- Hej… Tak, przed chwilą pojechał.
- Dzięki.
Wszystko z uśmiechem, krótko i na temat. Jak do obcej osoby, bo i po co inaczej?
Szczerość. Traktujcie mnie tak, jeśli mnie lubicie.
O kurwa. Symek
Właśnie oglądałem “the brave one”. Tam była scena, jak dziewoja żegna się ze swoimi “ziomkami z osiedla”:
.
- “fuck you”
- “fuck you”
i po kłopocie
Chyba w takim razie czas wprowadzić Matriksa. Wyobraź sobie – podłączasz się do kompa, kroplówka do żył i świat w którym żyjesz jest taki jaki sam sobie wybierzesz. Nie otaczają Cię setki ludzi (przecież większość z tych rzeczywistych to debile, czyż nie?).
Problem, który zarysowałeś to raczej problem “kalectwa społecznego”. Ludzie próbują sobie zapewnić całkowitą samowystarczalność – słuchawki na uszy, może już niedługo okulary z ekranem (w końcu na telefonie niewygodnie ogląda się filmy). W ten sposób coraz bardziej oddalają się od rzeczywistego świata uciekając w wirtual. Ostateczną granicą pewnie będzie ten sławny Matrix (ale nie w takiej bzdurnej formie jak w znanym filmie). Bardzo ładny obraz egoizmu tutaj można zaobserwować – świat ma być podporządkowany mnie, kontakt z ludźmi powinien być tylko wtedy kiedy da mi to jakieś wyraźne korzyści. Polecam Ci spojrzeć na to z takiej strony – może ta chwilka rozmowy z drugą osobą dla niej będzie ważna, może nauczysz się czegoś od niej. Zamiast budować świat niezależych jednostek, może czasem warto nauczyć się budować jakieś społeczności?