Zależnie od nastroju.

Just another WordPress.com weblog

Skąd wziął się kryzys? październik 21, 2008

Zaszufladkowany do: Uncategorized — symek @ 6:44 am

I wszystko jasne.

I wszystko jasne. :)

 

Melancholię moją skracaj… październik 15, 2008

Zaszufladkowany do: Przemyślenia, Życie — symek @ 9:17 pm

Właśnie się zastanawiałem – dlaczego stanem neutralnym dla mnie jest taka dziwna, apatyczna melancholia? Taki jakby dół, ale nie do końca, bo z jednej strony bardzo łatwo przechodzi, a z drugiej jak już w niej siedzę to nie mam zbytniej ochoty z niej wychodzić i w ramach jakiejś chorej rozrywki karmię się smętnymi piosenkami z YouTube, zakładam słuchawki i odcinam się od całego świata zatapiając się w muzyce… Podobnie jak wtedy, gdy jestem zły, tyle że wtedy włączam coś z System of a Down i pozwalam Tankianowi i Malakianowi wrzeszczeć za mnie. Pomaga.

Zresztą już dawno zauważyłem swoje wręcz obsesyjne uzależnienie od muzyki. Powiedzcie szczerze, ile razy widzieliście mnie bez słuchawek? OK, jak idę na imprezę to jakoś daję radę bez. Poza tym już parę razy zdarzało mi się, że osoba znajoma musiała do mnie wrzeszczeć albo podejść i pacnąć w ramię, żebym ją rozpoznał. Muzyka pozwala mi się uspokoić, muzyka jest dla mnie najpiękniejszą formą sztuki. Muzyki chcę słuchać, muzykę chcę rozumieć, muzykę chcę tworzyć. I będę. Dlatego mam już mini hopla na punkcie jakości – tylko oryginalne CD-Audio rippowane na AAC, 192 kbps VBR. Mówi to coś komuś? Jeśli nie, to znaczy że jesteście zdrowi ;) Dlatego też poważnie rozważam zakup słuchawek z aktywnym wygłuszaniem hałasu – żeby nic nie wchodziło między mnie a moją muzykę. Koszt – ~1000 zł. Ale co tam, warto.

Dobra, bo zszedłem z tematu. Od czasu do czasu się zastanawiam skąd u mnie takie melancholijne stany. I wiecie co? Chyba wiem. Wpadłem na to słuchając “Unforgiven III” Metaliki. Usłyszałem tam

How can I be lost if I have no way to go?

Tyle że w moim przypadku będzie to raczej coś w rodzaju

How can I be lost if I’m not going anywhere?

Właśnie, czy moja melancholia bierze się z jakichś wielkich życiowych problemów, czy przytłacza mnie iście werteryczny Weltschmerz, czy ktoś mnie skrzywdził? Czy też może wszystko to zaczyna się od mojej bezczynności, lenistwa, braku zaangażowania? Pustki? Kurde, zaczynam dostrzegać sens drugiej możliwości…

Może powinienem się ruszyć, zrzucić parę kilo, zacząć się uczyć na tych studiach, zagadać poważniej do dziewczyny która mi się podoba? Może wypełnię pustkę, nie będzie miejsca i czasu na melancholię? Tylko z drugiej strony, ile to już razy próbowałem zacząć coś robić, ile razy chciałem zmienić swoje życie, ile razy nawet zaczynało być troszkę lepiej, gdy z wrodzonego (i trenowanego przez całe lata…) lenistwa wracałem do poprzedniego stanu? Mi się już skończyły palce do liczenia. Czy jest sens próbować jeszcze raz?

Chyba jednak jest. Może spróbuję w końcu zacząć żyć jakoś sensowniej. Jest nawet światełko w tunelu – znalazłem sobie zespół, jest z kim grać, jest gdzie ćwiczyć na perkusji. Jeszcze nie wiem, na jak długo, zobaczymy po paru próbach. Ale na razie nie będę spędzał poniedziałkowych i sobotnich wieczorów przed komputerem, a to już poprawa.

Kurde, przeczytałem poprzednie zdanie i uderzyło mnie, jaki ja jestem żałosny… Może mają rację moi rodzice wzywający mnie do oderwania się od tej maszyny.

Dobra, spróbuję. Najwyżej nic z tego nie wyjdzie i wrócę do poprzedniego stanu. Gorzej raczej nie będzie.

 

Książka i film na dzisiaj październik 8, 2008

Zaszufladkowany do: Film, Literaura, Przemyślenia — symek @ 2:35 pm

Tak mi się przypomniało i chciałem polecić:

Jeśli ktoś aktualnie szuka ciekawej książki, to polecam “Przez Ciemne Zwierciadło” (A Scanner Darkly”) Philipa K. Dicka. Książka może być dziwna (bo to Dick ;) ), może być wulgarna, ale jest dobra. A jak przeczytacie książkę – obejrzyjcie wersję filmową. Nie powiem, czy jest stuprocentowo wierna książce, bo książkę czytałem jakieś 6 lat temu, ale film jest świetny. Może trochę dziwny, bo pół animowany (obejrzycie trailer, zobazcycie co mam na myśli), ale świetnie oddaje styl Dicka – przede wszystkim zakończeniem.

Książka opowiada o nieodległych nam czasach, w których ludzie borykają się z ogromną falą uzależnień. 20% społeczeństwa to narkomani uzależnieni najczęściej od tzw. substancji D. W filmie widzimy wiele aspektów ćpania – dobrą zabawę, psychozy, halucynację, uszkodzenia mózgu. Dick może o tym pisać jako autorytet – w swoim życiu ćpał całkiem dużo. Miał szczęście, że z tego wyszedł, w przeciwieństwie do wielu swoich przyjaciół (o nich przed napisami końcowymi – lista naprawdę robi wrażenie).

Polecam wszystkim, nie jako naukę o prochach, ale dobry film o ludzkiej psychice, okrucieństwie i wielu innych aspektach tego popieprzonego świata.

 

Powrót do szarej rzeczywistości… październik 7, 2008

Zaszufladkowany do: Życie — symek @ 8:44 pm

Rok akademicki sux.

Przez ostatni tydzień chodziłem jak naćpany, rano pobudzony, po 16 zasypiający na stojąco. Dlaczego? Otóż postanowiłem się nauczyć wcześnie wstawać. Wcześnie, czyli pomiędzy 6 a 8 rano. Tak właśnie robiłem, aż 2 dni temu przyszło mi do głowy, że skoro wcześniej wstaję, to przyda się też wcześniej chodzić spać. Przez wakacje i wrzesień kładłem się między północą a 1.30. A skoro wstaję przed 8 (jutro na przykład o 6.00… :/) to wypadałoby iść spać około 23.00. Genialne, nie? Ale mi zabrało jakiś tydzień do wymyślenia…

Dzisiaj więcej nie będzie. Dobranoc ;)

 

Nowy blog. Pierwszy wpis? październik 5, 2008

Zaszufladkowany do: Przemyślenia, Życie — symek @ 8:46 pm

Nasuwa mi się pytanie: Po co? Chyba po to, żeby znowu spróbować pisać bloga.

Drugie, oczywiste pytanie brzmi: Dlaczego nowy? Chyba dlatego, że wydaję się sam sobie trochę dojrzalszy niż kiedy tworzyłem http://symek.jogger.pl/. Jak popatrzycie a jedne z pierwszych wpisów to zrozumiecie o co mi chodzi. Nie wstydzę się tego, każdy kiedyś dojrzewa, ale to nie znaczy że trzeba się wyrzekać własnej, może trochę infantylnej, przeszłości.

Właśnie dlatego, że się sam siebie nie wstydzę, nie chcę usuwać tamtego bloga. On sobie będzie, można go czytać, śmiać się z niego, może (czasem, nie za często) zastanowić. Mam do niego wielki sentyment, włożyłem wiele pracy w sam jego design (przerobiłem własnoręcznie design Pool).

Trzecie pytanie: Plany na przyszłość? Nie mam pojęcia jakie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Cholera, taki strasznie sztampowy pierwszy wpis mi wyszedł… Zastanowiłem się właśnie, czy napisałem tu coś innego niż piszą wszyscy w swoich pierwszych wpisach? Chyba nie. A teraz sobie pomyślałem – i co z tego? Nie muszę na siłę starać się być wyjątkowy ;)

EDIT: Przypomniałem sobie, co jeszcze chciałem napisać. Otóż przez ładną chwilę zastanawiałem się nad adresem bloga. Do tej pory jako wszelkie loginy, domeny i ksywy wpisywałem “Symek”. Tak mówi do mnie 90% moich znajomych (oprócz mojej rodziny i ekipy AZR Pampers – pozdro ;) ), ale wczoraj, przy zakładaniu wordpressa, drgnęła mi ręka. Zastanowiłem się, jak długo jeszcze będą tak do mnie mówić. Lata mi lecą, za 3-4 lata zamierzam zacząć pracę zawodową i pewnie (choćby wbrew własnej woli) przeistoczę się w “pana Piotra”, albo jakoś tak. Rozumiem, że musi tak być, ale strasznie szkoda byłoby mi rozstawać się z ksywą którą wymyślono mi pod koniec podstawówki. Na razie jednak jestem Symek i dobrze mi z tym :)